Siedem lat pracowałem bez urlopu, praktycznie bez dnia odpoczynku, aż popadłem w totalną depresję. Nie mogłem spać, nie mogłem jeść, nie widziałem sensu dalszego życia. Nawet dłuższy odpoczynek nic nie pomagał. Rodzina zafundowała mi praktycznie w ostatnim momencie psychoterapię. Rozmawiałem z psychoterapeutką przez Skype, bo nie dałem rady się ruszyć z domu. Pomagała mi Sylwia Perzewska (Latawiec, gabinet
www.psychoterapia-gdynia.eu, zostawiam na wszelki wypadek namiary) i muszę pochwalić. Zaraziła mnie na nowo entuzjazmem do mojego biznesu. Poznałem też sporo technik relaksacji dopasowanych do mojego stylu życia, wygadałem się. Nie czułem się absolutnie oceniany, chociaż przy rozmowach wyglądałem bardzo, a to bardzo słabo. Opanowałem wewnętrznego krytyka i cały czas pracuję nad pozytywnymi zmianami. Do biznesu wróciłem, ale kasa nie jest już priorytetem. Wyluzowałem, zadbałem o zdrowie, trochę zmieniłem priorytety. Nie chcę zdradzać szczegółów terapii, bo to temat dość intymny, a wolę pozostać anonimowy. W każdym razie inwestycja bardzo udana i jednak dobra psychoterapia stawia człowieka na nogi.